niedziela, 30 października 2016

Tea Book Tag! ♥

Witajcie w ten mroźny, jesienny dzień! Przy takiej temperaturze chyba wszyscy marzymy o jednym: o herbatce. Zapraszam na tag właśnie z nią związany!

Czarna herbata, czyli mój ulubiony klasyk. 
Myślę, że jak ktoś namiętnie czyta mojego bloga to nie będzie zaskoczony. Harry Potter to moja miłość, więc i seria o nim pasuje do tego pytania.
Potterheads, zgłoście się.


Zielona herbata, czyli książka tak nudna, że przy jej czytaniu zasnęłam. 

Zwykle przy książkach nie zasypiam, jednak co do nudy mogę wspomnieć o "Lalce", którą musiałam przeczytać do szkoły. Żeby nie było, przeczytałam całą! Ale nie oszukujmy się, najciekawsze to to nie było. 


Czerwona herbata pu-ehr, czyli książka, w której bohaterowie ciągle się przemieszczają
Moja odpowiedź może być dość nietypowa, ale do tego pytania dopasuję "Strażniczkę książek". Bohaterowie wchodzą do różnych książek, czyli tak jak pytanie mówi, przemieszczają się.

Herbata oolong, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi.
Powiem tutaj ogólnie o książkach Guillaume Musso. Jest to francuski autor, którego kilka książek zdobyło jakąś tam popularność, ale uważam, że należy mu się duże większe grono czytelników, bo dosłownie każda książka Musso, którą czytałam była zaskakująca i nieprzewidywalna. Więc tak, czytajcie! A najbardziej polecam "Potem..."!

Biała herbata, czyli książka niezasłużenie popularna. 
Wczoraj skończyłam czytać "Bez słów" Mii Sheridan i szczerze mówiąc, nie jestem do końca pewna, dlaczego tyle się mówi o tej książce, Całkiem miło spędziłam przy niej czas, ale nie jest to nic specjalnego. 

Herbata yerba mate, czyli książka, przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, aby akcja się rozwinęła.
W Kronikach Lasu początkowo nigdy nie mogę się wciągnąć w fabułę, ale potem wszystko się rozwija i zaczyna się robić ciekawie. 

Herbata ziołowa, czyli książka, którą czytano mi na dobranoc, kiedy byłam mała.
I nadszedł ten smutny moment, kiedy muszę Was poinformować, że nigdy nikt nie czytał mi książek.

Herbata owocowa, czyli moja ulubiona lekka książka.
To nie jest dla mnie łatwe pytanie, bo ja zazwyczaj książki przeżywam i jest mało "lekkich" dla mnie książek, ale mogę do tej kategorii podporządkować "Annę i pocałunek w Paryżu", bo naprawdę miło spędziłam przy niej czas.


Iced tea, czyli książka, która zmroziła mi krew w żyłach. 
I znowu to samo. Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, bo nie czytam żadnych horrorów ani thrillerów. Jedyną książką, a właściwie serią, która czasami mnie przerażała jest Ogień i Woda. Było tam kilka obrzydliwych momentów, to wszystko. Chyba muszę przystopować z TAG-ami bo jestem beznadziejna haha. 

Rozlana herbata, czyli kogo taguję.
Wszystkich, którzy kochają jesień i herbatę! 

niedziela, 23 października 2016

"HARRY POTTER I PRZEKLĘTE DZIECKO" RECENZJA! ♥

Harry Potter nigdy nie miał łatwego życia, a tym bardziej teraz, gdy jest przepracowanym urzędnikiem Ministerstwa Magii, mężem oraz ojcem trójki dzieci w wieku szkolnym.

Podczas gdy Harry zmaga się z natrętnie powracającymi widmami przeszłości, jego najmłodszy syn Albus musi zmierzyć się z rodzinnym dziedzictwem, które nigdy nie było jego własnym wyborem. Gdy przyszłość zaczyna złowróżbnie przypominać przeszłość, ojciec i syn muszą stawić czoło niewygodnej prawdzie: że ciemność nadchodzi czasem z zupełnie niespodziewanej strony.


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 

Wreszcie. Jeszcze w piątek ubolewałam, że nie mogę iść na tę cudowną nocną premierę, a już jestem po lekturze. Z jednej strony jestem szczęśliwa, że już wiem, co się wydarzyło (a wydarzyło się dużo), jednak z drugiej strony jest mi tak strasznie przykro, że już po wszystkim. Taki sam typ rozdarcia jak po "Insygniach śmieci", ale tym razem to już definitywny koniec, a właściwie dodatek do końca. 
Teraz może coś o samej treści...
Jest to coś innego niż te poprzednie siedem tomów. Nie jest to typowa J.K. Rowling i nie jest to powieść. Ale co tu dużo mówić, Harry Potter to Harry Potter. Miałam mnóstwo obaw związanych z tą książką, ale absolutnie niepotrzebnie. Zdecydowanym plusem są postacie, głównie potomkowie głównych bohaterów. No po prostu przeuroczy. Możemy się wiele dowiedzieć na temat tego, co wydarzyło się po zakończeniu serii, dzięki czemu robi się ciepło na sercu. Jeśli się zastanawiacie, czy przeczytać tę książkę to zdecydowanie polecam. Nawet jeśli nie jesteście fanami sztuki teatralnej, myślę, że miłośnikom potterowskiego świata się spodoba. Zachęcam gorąco do sięgnięcia po "Przeklęte dziecko", a jeśli ktoś z Was już czytał to podzielcie się swoją opnią w komentarzu! 
Moja ocena: 10/10 

"Harry, w tym pogmatwanym, pełnym emocji świecie nie ma idealnych odpowiedzi. Doskonałość jest poza zasięgiem ludzkości, poza zasięgiem magii. W każdej pięknej chwili szczęścia kryje się kropla trucizny: świadomość, że ból powróci. Bądź szczery wobec tych, których kochasz. Pokaż swój ból. Cierpienie jest rzeczą równie ludzką oddychanie."

niedziela, 16 października 2016

"WIĘZIEŃ LABIRYNTU"! RECENZJA ♥

Kiedy Thomas budzi się w ciemnej windzie, jedyną rzeczą jaką pamięta jest jego imię. Kiedy drzwi się otwierają jego oczom ukazuje się grupa nastoletnich chłopców, która wita go w Strefie – otwartej przestrzeni otoczonej wielkimi murami, która znajduje się w samym centrum wielkiego i przerażającego labiryntu.

Podobnie jak Thomas, żaden z mieszkańców Strefy nie wie z jakiego powodu się tu znalazł i kto ich tu zesłał. Czują jednak, że ich obecność nie jest przypadkowa i każdego ranka próbują znaleźć odpowiedź, przemierzając korytarze otaczającego ich labiryntu. Jednak ta droga nie jest łatwa, bowiem labirynt skrywa swoje okrutne tajemnice.

Kiedy następnego dnia po Thomasie windą do Strefy po raz pierwszy zostaje dostarczona dziewczyna przynosząc tajemniczą wiadomość, wszyscy Streferzy zdają sobie sprawę, że od tej pory nic nie będzie już takie jak było. Thomas podświadomie czuje, że to właśnie on i dziewczyna są kluczem do rozwiązania zagadki Labiryntu i znalezienia wyjścia. Ale z każdą chwilą czasu na to jest coraz mniej, a pytań wciąż więcej.

Dlaczego w ogóle znaleźli się w Strefie?
Jaka jest ich rola?
Kim są Stwórcy, którzy sprawują nad nimi kontrolę?
Czym jest labirynt i czy można znaleźć z niego wyjście?
Jaką cenę przyjdzie im za to zapłacić i czy są na to gotowi?

Szansa jest tylko jedna: 
Znajdź wyjście albo giń.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Wreszcie miałam okazję przeczytać pierwszy tom tej popularnej trylogii! Bardzo mnie ten fakt ucieszył, więc do książki podeszłam z dobrym nastawieniem.
Muszę przyznać, że na początku nie mogłam znieść Thomasa, głównego bohatera. Wydawał mi się czymś w rodzaju beksy, ale jeszcze bardziej perfidnej (przepraszam, chyba jestem niemiła).
Miejsce akcji było dla mnie za to fascynujące. Pomysł labiryntu, jaki stworzył autor jest naprawdę ciekawy i w ogóle pomysł na fabułę bardzo mi się spodobał. Reszta bohaterów była niczego sobie, jednak nie na tyle, żebym się zakochała.
Z czasem akcja się rozwijała i robiło się coraz ciekawej i wraz z biegiem akcji Thomas zaczął stawać się znośny, a przy końcu książki nawet go polubiłam.
Zakończenie naprawdę mnie poruszyło. Nie spodziewałam się czegoś takiego i już chcę dorwać kolejną część, żeby wiedzieć, co będzie dalej.
A co Wy sądzicie o tej trylogii?
Możecie mi pomóc: obejrzeć pierwszą część filmu teraz, czy poczekać aż przeczytam całą trylogię?
Z góry dziękuję :)
Moja ocena: 9/10

"Jeżeli się nie boisz to znaczy, że nie jesteś człowiekiem."

wtorek, 4 października 2016

WRZEŚNIOWE UJĘCIA! ♥

Witam Was w kolejnych podsumowaniu miesiąca. Niestety, zaczęła się szkoła, więc post jest lekko opóźniony, jednak nie działo się też nic, z czym mogłabym się z Wami podzielić. Mam nadzieję, że mimo wszystko spodoba Wam się drobne podsumowanie.
Miłego wieczoru ♥